Blog poświęcony relacjom z wydarzeń mniej lub bardziej kulturalnych. Ot, taki koncertowo-teatralno-muzealno pamiętnik amatora, który lubi w takich miejscach bywać.
czwartek, 03 maja 2007
Edward Elgar „The Dream of Gerontius”
Zbieram się i zbieram, i zebrać nie mogę, by coś o Elgarze napisać. A napisać o nim trudno. Liczyłem, że w czymś pomoże libretto, dobre libretto, co warto podkreślić, bo przenoszące to oratorium w sferę ducha, a nie scenicznej akcji. Ale libretto przetłumaczyłem i jestem tak samo głupi jak na początku.
piątek, 13 kwietnia 2007
Gęsta, gęsta polifonia, albo 35 lat Huelgasów
Słuchałem płyty À 40 voix (nowej i jubileuszowej) zespołu Huelgas-Ensemble, pełnego gęstej, renesansowej polifonii. Polifonii tak gęstej, że zdaje się w niej gubić zwykła wielogłosowość, a pozostaje tylko gęsta, piękna muzyczna tkanka.
czwartek, 05 kwietnia 2007
PS: Petite Messe Solennelle Rossiniego
Kilka tygodni temu byłem na koncercie, na którym wykonano "Petite Messe Solennelle" Gioacchino Rossiniego w wersji z orkiestrą symfoniczną. Tymczasem wczoraj słuchałem wersji oryginalnej, która jest lepsza.
niedziela, 25 marca 2007
Między niebem a ziemią -- misterium pasyjne z Carminy Burany

Wielki Post, a w moim odtwarzaczu częściej utwory poświcone Męce Pańskiej. Dzisiaj powróciłem do Rekonstrukcji misterium pasyjnego z Carminy Burany. I płyta znowu mnie zachwyca i porywa. W słuchawkach XIII wiek i nawet jeśli Peres się myli w swej interpretacji (a przecież zgaduje co krok), to efekt jest imponujący. Jak głos z innego, martwego i zapomnianego świata.

Recenzję popełniłem w lipcu 2003 roku. Przypominam ją jednak, bo płyta wciąż mnie zadziwia i dzisiaj nie napisałbym nic innego; zaś w 2003 roku nie miałem jeszcze bloga.

sobota, 20 stycznia 2007
"Griselda" Alessandro Scarlattiego (cz. I)

Pisałem w listopadzie 2003 roku. A że w słuchawkach u mnie dzisiaj inna opera (też „Griselda” rzecz jasna) do tego samego libretta Apostolo Zeno (choć z poprawkami), bo napisana przez Antonio Vivaldiego; to Wam i sobie przypominam. Tym bardziej, że Veronica Cangemi znowu śpiewa rolę Konstancji!

Alessandro Scarlatti „Griselda”
Drama per musica
Libretto: Apostolo Zeno
Griselda: Dorothea Röschmann, sopran,
Gualtiero: Lawrence Zazzo, kontratenor,
Costanza: Veronica Cangemi, sopran
Roberto: Bernarda Fink, mezzosopran,
Ottone: Silvia Tro Santafé, mezzosopran,
Corrado: Kobie van Rensburg, tenor
Akademie für Alte Musik, Berlin
Dyr.: René Jacobs
Wydanie: Harmonia Mundi HMC 901805.07
Nagranie: studio Teldeca, Berlin, listopad 2002
Czas nagrania: 180’02”
Okładka: „Historia Griseldy” ze szkoły Francesco di Giorgio (Siena, ok. 1500) – on nakłada jej pierścionek zaręczynowy, lub obrączkę na rękę.

Nie. Drugi „Croesus” to nie jest. Porzućcie wszelką nadzieję. Źródłem i podstawą dla „Griseldy” jest zupełnie inne rozumienie opery – opery nie jako połączenia pouczenia moralnego, z dobrą zabawą dla każdego, ale opery jako tragicznej, alegorycznej historii opowiedzianej słowami i muzyką, a przeznaczonej dla arystokracji, nie tylko ducha. O ile „Krezusowi” Keisera bliżej do rozumienia opery przez powiedzmy Mozarta, którego cieszyła popularność własnych arii, o tyle „Griseldzie” bliżej do rozumienia opery przez Wagnera, czy może Musorgskiego – jako sztuki wzniosłej, tragicznej i nie idącej na kompromisy z powszechnymi gustami. Oczywiście nie potrafię powiedzieć, że jedno z tych podejść lepsze niż drugie – one się uzupełniają.

„Griselda” opiera się na starej, ludowej, opowieści, cytowanej już przez samego Boccaccia, dziesiątego dnia jego „Dekameronu”. Pomiędzy popularną wersją Boccaccia, a librettem Apostolo Zeno, napisanym w roku 1701 istnieją istotne różnice, powiększone jeszcze przez współpracującego ze Scarlattim Francesco Marią Ruspolim. Do libretta Apostola Zeno pisali opery Carlo Francesco Pollarolo (1701), Antonio Maria Bononcini (1718), Tommaso Albinoni (1728), Antonio Vivaldi (1735) i wielu innych. „Griselda” Alessandro Scarlatti z 1721 roku (prapremiera: Teoatro Capranica, Rzym), okazała się ostatnią operą tego zasłużonego kompozytora.

Libretto opisuje korzystając z tekstu Apostolo Zeno, w wersji Francesca Marii Ruspoliego [AZ], jak i tekstu samego Giovanniego Boccaccia [GB, „Dekameronu” w tłumaczeniu Edwarda Boyé (PIW, 1986).]:

Niegdyś na Sycylii [GB: w Saluzzo] władał „młody człek, imieniem Gaultieri. [AZ: jako król] Nie mając żony ani dzieci, trawił cały czas na zaprawianiu do łowów swoich sokołów. Nie myślał wcale o ożenku i potomstwie, co zresztą dobrze o mądrości jego świadczyło. Podwładni jego, wielce z tego nieukontentowani, prosili go nieraz, aby sobie żonę wybrał i postarał się o dziedzica swego imienia i majętności, a dla nich o przyszłego pana. [...] Gualtieri już dano zwrócił uwagę na obyczaje pewnej ubogiej dzieweczki, pochodzącej z wioski, która w pobliżu zamku leżała. A że i wielce urodziwą mu się wydała, więc sądził, że przy niej będzie mógł pędzić życie bez troski. Nie namyślając się tedy dłużej, za żonę pojąć ją postanowił. [...]
W niedługi czas po ślubie Gryzelda zaszła w ciążę i gdy nadeszła pora, wydała na świat córkę, czym Gualtieri nad wyraz się uradował. [...] Naprzód tedy jął ją dręczyć słowami, [...] napomykając, że podwładni jego niezadowoleni są z jej nikczemnego stanu, a zwłaszcza z tego, że nie syna, lecz córkę na świat wydała, tak że szemrają nieustannie.”
[GB uważa, że postępowanie Gualtieriego wynika z jego sadyzmu, AZ podtrzymuje wersję o naciskach, czy wręcz buncie poddanych – jest to kwestia innego widzenia tej samej historii, co nie pozostaje bez znaczenia.]

Gualtieri odebrał matce córkę, [GB: udając przed matką, że ją zabito], a naprawdę wysłał do swego przyjaciela Corrado, księcia Apulii. Dziewczynka nazywała się Costanza (Konstancja) [to AZ, GB nie podaje tego wyraźnie znaczącego imienia córki, a jako nowych opiekunów wskazuje krewnych Gualtieriego z Bolonii.].

„W niejaki czas potem Gryzelda urodziła syna, którego pan Gualtieri tak gorąco pragnął. [...] Gdy niemało lat od urodzenia córki upłynęło, panu Gualtieriemu wydało się, iż przyszła pora, aby cierpliwość swojej małżonki na ostatnią i najcięższą wystawić próbę. [inicjatywę Gualtieriego dostrzega GB, AZ dostrzega wzmiankowany bunt, podając że ma to miejsce 15 lat po urodzeniu się córki, tak czy owak, zaczyna się tu akt I opery:] Oświadczył tedy w przytomności wielu osób, że żony swojej żadną miarą dłużej ścierpieć nie może i że teraz dopiero widzi jak źle i nieopatrznie postąpił, do swego domu ją wprowadzając. Dlatego też postanowił zwrócić się do papieża z prośbą o rozwiązanie małżeństwa swego, tak aby mógł po raz wtóry się ożenić.” [GB]

Gryzlda zaakceptowała jego decyzję. Co więcej, postrzega swoje jedyne szczęście w posłuszeństwie Gualtieriemu (aria: In voler ciò che tu brami). Tymczasem Otton [ważna postać wprowadzona przez AZ do tej historii], szlachcic z otoczenia Gualtieriego, zapowiada przybycie księcia Corrado, wraz z narzeczoną dla Gualtieriego. Obecny przy tej rozmowie Gualtieri, podkreśla w pięknej arii Non sospira l’amor d’un regnante, że władcy do miłości potrzebują osób z królewskiego rodu (sic!). Pozostawiony z Gryzeldą Otton straszy ją nadal poleceniami Gualtieriego, obiecując jej przy tym wsparcie. Bo otóż Otton jest w Gryzeldzie zakochany i w oddaleniu jej, dostrzega szansę dla siebie. Gryzelda deklaruje jednak w tragicznej arii: Nell’aspro mio dolor, że pozostanie wierna Gualtieriemu, niezależnie od tego, co ten jej uczynił. Tymczasem Otton nie traci nadziei, i tu pojawia się podstawowa myśl obalana przez libretto, że wielkość ducha, objawiająca się w wierności, jest związana z pozycją społeczną. Otton liczy więc, że gdy Gryzelda ponownie zostanie pasterką, prędko mu ulegnie (bardzo efektowna aria Chi Regina mi disprezza, z podkreśloną ‘pasterką’ – Pastorella). Lecz oto pojawiające się z dala rogi, oznajmiają nam już Roberta, syna księcia Corrado, który wraz z ojcem i Konstancją przybywa na statku do portu na Sycylii. Roberto nie jest szczęśliwy [to właśnie druga zmiana wprowadzona przez AZ], gdyż Roberto kocha Konstancję i cały projekt jej ślubu z Gualtierim przyprawia go o wielkie rozterki. Z jednej strony stara się cieszyć z sukcesu, swoistego awansu społecznego ukochanej na królową, z drugiej strony jest zwyczajnie, po ludzku zazdrosny, że ta wyjdzie za innego. Podobne wątpliwości targają Konstancją – walczą w niej wierność wobec ojca i jego nakazów, z miłością do Roberta, a jak bardzo, ale to bardzo (podkreślone słowo ‘tanto’) cierpi można posłuchać w wyjątkowo pięknej arii Bel labbro, ancor non sai.

Tymczasem Konstancję spotyka Gualtiero, którego to spotkanie bardzo wzrusza, przy czym pozostawia słuchaczom pewną niepewność – czy Konstancja zachwyca go jako dawno nie widziana córka, czy też jako narzeczona. Na uwagę zasługuje piękna, liryczna aria Vago sei, volto amoroso. Konstancja próbuje się z tego wszystkiego cieszyć (Godi, bell’alma, godi), pocieszając Roberta i Corrada. Roberto zostaje rychło pouczony zresztą przez Corrada, że nie minie ten dzień, a odnajdzie jeszcze swoje szczęście, lecz Roberto nie rozumie i śpiewa gniewną arię o tym, że jego ukochana będzie mu niewierna (Non vi vorrei conoscere).

Gualtieri spotyka Gryzeldę, która jeszcze nie odeszła... W gniewie każe jej pokochać swoją narzeczoną. Na oglądanym portrecie (Gryzelda dotąd nie spotkała Konstancji), rozpoznaje ona rysy twarzy przypominające Gualtieriego, co ułatwia jej wykonanie mężowskiego polecenia. Gualtieri głośno wychwala oczy narzeczonej (możliwe, że całkiem szczerze, w końcu może kochać córkę), po cichu wyrażając żal nad cierpieniem Gryzeldy – coraz wyraźniej ujawnia się inne podejście do postaci Gualtieriego u Apostolo Zeno.

Gdy odchodząca Gryzelda żegna się ze swoim synem (Erardo, rola niema), pojawia się Ottone, który chce tym razem na swoją korzyść wygrać miłość Gryzeldy do syna, podkreślając bezwzględność rozkazów króla, oraz obiecując łagodność w zamian za miłość. Próba dla Gryzeldy jest naprawdę trudna, główna bohaterka zastanawia się, czy nie zwariowała w gorzkiej, pełnej bezsilnej wściekłości, arii, w zupełnie zwariowanym tempie (Di’ che sogno o che deliro). Otton jednak nie rezygnuje (Quella tiranna, che il cor m’impiaga).

Corrado wprowadza Konstancję, pełną współczucia dla nieznanej jej Gryzeldy, do jej królewskich pokojów, pouczając przy tym z cicha, by nie rezygnowała z miłości do Roberta (Non lasciar d’amar chi t’ama). Ale aluzje Corrada, który jako jedyny jest wprowadzony w plany Gualtieriego, nie są zrozumiałe również dla Konstancji. Dochodzi więc do kolejnej sceny z wyrazami miłości, żalu, itd. między młodymi, a która to scena kończy się arią Konstancji (Voi spspirate), bardzo tragiczną jak na piętnastolatkę, oraz arią Roberta, któremu się wydaje, że tylko on będzie cierpiał (Amanti, che piangete).

Akt II: Gryzelda w lesie, płacze nad swoim losem (Mi rivedi, o selva ombrosa). Towarzyszą jej pasterskie flety. Niestety pojawia się Otton, który także w lesie przychodzi by ją kłopotać (Veni, Ottone, a turbarmi?). Otton uważa, że zasłużył na Gryzeldę przez swoje starania (Colomba innamorata). Po Ottonie spotyka Gryzeldę, Corrado. Prowadzi on jej syna do lasu, gdzie ma go rzekomo porzucić. Gryzelda prosi za synem, a jak się okazuje, Corrado choć wprowadzony w intrygę, stara się być ludzki i na prośbę Gryzeldy, pozostawia syna pod jej opieką, śpiewając przy tym, że próby którym poddano Gryzeldę, jeszcze lepiej ukazują jej piękno i duchowe szlachectwo (Agitata da fiera procella). Wraca jednak Otton z wojskiem, by odebrać syna Gryzeldzie (Minister Zdrowia ostrzega: odgrywanie roli bohaterki opery barokowej, może być przyczyną wielu groźnych chorób serca) – Gryzelda reaguje znakomitą arią Figlio! Tiranno! O Dio!. Zrozpaczony Otton, myśli teraz o tym, by zdobyć Gryzeldę siłą (Bellezze spietate).

Tymczasem znowu spotykają się młodzi – i dalej mamy te same płacze i narzekania. Roberto próbuje wytłumaczyć ukochanej, że będzie zazdrosny. Pojawiający się na to Gualtiero dostrzega smętne nastroje i pociesza go. Konstancja zaś przeklina miłość, która zabawia się z ludźmi, tak jak dziecko, które niby delikatnie igrając z ptaszkami, zabijając je... Arię (Qualot tiranno Amore) poleca dyrygent w wywiadzie z Regulą Rapp, jako przykład bardzo teatralnego wykorzystania smyczków, które „bawią się”, oddają zabawy owego dziecka.

Zrozpaczona Gryzelda zasypia w lesie, na swym posłaniu pasterki (Finità, barbara sorte). Pojawiają się rogi, które sugerują polowanie (Sinfonia da Caccia), a zaraz potem Gryzeldę odnajduje Konstancja, która jest nią zachwycona – niby to strój pasterki, ale postać wygląda na szlachetną – może to jakaś nimfa? Można się tu doszukiwać nielicznych śladów poczucia humoru autorów. Konstancja pragnie objąć Gryzeldę, podczas gdy ta ostatnia wyraźnie śni o utraconej córce. Obie panie pokochały się od tego spotkania serdecznie; i chociaż opowiedziały sobie o swoich losach, to jednak nie zgadły że są dla siebie tak poszukiwaną i upragnioną matką; i tak poszukiwaną i upragnioną córką. Kończą ten fragment ładnym duetem (Non sei quella; eppute il core).

W takiej sytuacji odnajduje je Gualtiero, którego Konstancja prosi, by Gryzelda mogła być jej służącą. Gualtiero zgadza się na tę prośbę. Tymczasem Corrado przynosi wiadomość, że Otton zaczaił się w lesie na Gryzeldę wraz z żołnierzami. Gualtiero nie chce okazać współczucia Gryzeldzie, aby próba była pełna (Vorresti col tuo pianto), ale broni ją, przed przekraczającym rozkazy Ottonem. Akt kończy trio, w którym Gryzelda, Gualtiero i Konstancja deklarują swoje „wieczne” uczucia: nienawiści, miłości, wierności...

Akt III: Gualtiero wezwał Ottona na dywanik. Musi się wytłumaczyć ze swojego postępowania wobec Gryzeldy. Szczerze wyznaje więc, że przywiodła go do tego miłości. Gualtiero obiecuje mu, że gdy ożeni się z Konstancją, Gryzelda przypadnie Ottonowi. Otton się cieszy, choć trochę nieufnie (Mi dimostra il tuo bel dono).

Gryzelda ma za dużo roboty na kolejne smutki – kazano jej przygotować wesele. Wciąż oddana mężowi, stara się robić dobrą minę do złej gry – Se il mio dolor t’offende. Gualtiero sam okazuje tymczasem swe prawdziwe uczucia – próby, którym musiał poddać Gryzeldę, sprawiają że także cierpi, ale robi to wszystko dla niej, wysławia przy tym, w arii Ho in seno due fiammelle, nie tylko piękno, ale i siłę ducha Gryzeldy (arię poleca pan dyrygent, ze względu na ilustrację obu płomieni w warstwie instrumentalnej – odpowiadają im flet i obój).

Cierpi również Roberto, który by najchętniej wyjechał, narzekając przy tym na niestałość Amora (Come va l’ape di fiore in fiore), powstrzymuje go jednak Corrado. Cierpi także Konstancja. Gdy się spotykają, łączą się w miłosnym duecie (Bella mano), który wydaje się im ostatnim, jaki wykonają... Śpiewają więc o cierpliwości i powinnościach... Na tym śpiewie przyłapuje ich Gryzelda, bardzo niezadowolona, że przyszła żona, jej własnego, kochanego męża, kocha innego... Wezwani przez krzyki pojawiają się Gualtiero i Corrado. Tu znowu okazuje się, z jak dobrego kruszcu jest dusza Gryzeldy – nie zdradza bowiem młodych. Szczęśliwie, przychodzi jej w pomoc Corrado, który wiedząc, że nie ma się czego obawiać, wszystko opowiada. Gualtiero może więc wezwać wszystkich w bardzo interesującym kwartecie (Non fu mai colpa amor), by nigdy nie obwiniali miłości. Ale oto przygotowania zakończone i rozpoczyna się ostatnia, najtrudniejsza próba dla Gryzeldy – Gualtiero każe jej poślubić Ottona, a ona odmawia. Nawet jeśli ma do wyboru, albo Otton zostanie jej mężem, albo ona ma umrzeć, wciąż jeszcze odmawia dla miłości do Gualtiero. I oto przeszedłszy tę, ostatnią już próbę, Gualtiero „przycisnął ją, ucałował i [...] wraz z Gryzeldą zalaną z radości łzami”, oznajmił zachwyconemu ludowi, że szlachectwo nie polega na urodzeniu, a tylko na pięknie duszy (czyli morał „Griseldy”). Usłyszawszy to, Otton wyznał swoje winy, które zostały mu odpuszczone. Gualtiero z Gryzeldą „skierował się ku córce swojej, nie pojmującej niczego z tego co zaszło. Rodzice uścisnęli czule dzieci swoje i wszystkich przytomnych z błędu wywiedli” [GB]. Że do szczęścia brakowało jeszcze ślubu Roberta z Konstancją, to i szybko do niego doprowadzono. A chór (Coronatevi di fiori) postanowił ukoronować „cnotliwego Kupida”.

c.d.n.