Blog poświęcony relacjom z wydarzeń mniej lub bardziej kulturalnych. Ot, taki koncertowo-teatralno-muzealno pamiętnik amatora, który lubi w takich miejscach bywać.
niedziela, 10 sierpnia 2008
Rodelinda - streszczenie
W związku z oglądaną realizacją "Rodelindy" Handla na DVD postanowiłem przypomnieć dawne streszczenie tej opery (żałując, że gdzieś zagubiłem własną prezentację na jej temat).
środa, 21 marca 2007
The Dream of Gerontius (II)

The Dream of Gerontius
Sen Gerontiusza


Muzyka: Edward Elgar
Libretto: kardynał John Henry Newman

Część II

Preludium

Dusza Gerontiusa:
Poszedłem spać; i teraz jestem odświeżony.
Niewyraźna światłość i poczucie
Wolności, jakbym był wreszcie sobą,
Jak nigdy wcześniej. Jakże to nadal jest!
Nie słyszę już pospiesznych uderzeń czasu,
Nie, ani też mego drżącego oddechu, ani walczącego tętna;
Jak też i żadna chwila nie różni się od następnej.

Ta cisza wlewa samotność
W samą istotę mojej duszy;
I głęboko spoczywa, tak kojąca i tak słodka,
Ma też w sobie coś z surowości i z bólu.
Inny cud: jakby ktoś mnie zamknął
W tej jego wielkiej dłoni; ...
Jednolity
I delikatny nacisk mówi mi, że sam się
Nie poruszam, ale jestem niesiony naprzód po mojej drodze.
I uwaga! Słyszę śpiew: teraz w ukojeniu
Nie potrafię wyrazić tej muzyki
Ale ją słyszę, lub dotykam, lub smakuję jej tony.
Och, co za melodia ujarzmiająca serca!

Anioł:
Moje dzieło jest skończone,
Moje zadanie jest wypełnione,
A więc przyszedłem,
Biorąc je do domu,
Gdyż zdobyto koronę,
Alleluja,
[Na] Odtąd [już] zawsze.
Mój ojciec powierzył
Mej odpowiedzialności
To dziecię ziemi
Od jego narodzin,
By je strzec i zachować,
Alleluja,
I został zachowany.
To dziecię gliny
Mnie zostało oddane,
Bym za nim chodzić i [go] ćwiczyć
Przez smutki i cierpienia
Na wąskiej drodze,
Alleluja,
Z ziemi do nieba.

Dusza:
To członek tej rodziny
Cudownych istnień, które, były gdy świat się stał,
Miliony lat temu, stały dookoła
Tronu Boga.
Zwrócę się do niego. Potężny, mój Panie.
Mój Duchu Stróżu, bądź pozdrowiony!

Anioł:
Bądź pozdrowiony!
Moje dziecię i mój bracie, bądź pozdrowiony! Czego pragniesz?

Dusza:
Niczego nie pragnę poza tym, by z tobą mówić
Ze względu na mowę, pragnąłbym zachować z tobą
Łączność świadomości; choć słabo znałem
Labirynty rzeczy, czy mógłbym zapytać,
I się [już] nie dziwić.

Anioł:
Teraz nie możesz
Zaspokoić pragnienia, których nie powinieneś żywić.

Dusza:
W takim razie powiem, że zawsze wierzyłem
Iż w chwili gdy moja walcząca dusza
Opuściła swoje śmiertelne mieszkanie, [i] niezwłocznie poczuła
Na sobie okropną obecność swego Boga,
Zostanie osądzoną i posłaną na właściwe miejsce.
Co mnie odciągnęło od tego, by iść do mojego Pana?

Anioł:
Nie odciągnęło, ale z największą prędkością
Spieszysz właśnie na święty sąd.

Dusza:
Drogi aniele, powiedz,
Dlaczego nie trwożę się teraz przed spotkaniem z Nim?
Przez całe moje życie myśl o śmierci
I sądzie wydawała mi się najstraszniejsza.

Anioł:
To dlatego
Że wtedy się bałeś, teraz się nie boisz.
Tak ubiegłeś agonię, więc
Dla ciebie gorycz śmierci to przeszłość.
A także dlatego, że już w twojej duszy
Sąd się rozpoczął.
Proroctwo opada na ciebie, niczym promień
Prosto sprzed sądu, ukazując twój los.
Spokój i radość wyrastają w twojej duszy
Będąc pierwszym owocem twojej odpłaty,
I początkiem nieba.

Dusza:
Teraz, gdy ta godzina nadeszła, mój strach odszedł;
A waga mojego losu
Zbliża się do mnie, mogę spojrzeć naprzód
Z najspokojniejszą radością.
Ale uwaga! Do moich zmysłów,
Zbliża się dziki wrzask, który napawa mnie strachem;
Czyżbym mógł się przestraszyć.

Anioł:
Przybyliśmy teraz
Blisko miejsca sądu; ten ponury jazgot
Pochodzi od demonów, które tam się zgromadziły,
Głodne i dzikie, by zgłosić swe roszczenia,
I zebrać dusze do piekła. Nie zważaj na ich krzyk.

Dusza:
Jakże kwaśny i nieokrzesany dysonans!

Demony:
Nisko zrodzone bryły
Brutalnej ziemi,
Mogące stać się bogami,
Przez nowe narodziny,
I przez szczególną łaskę,
I w wyniku zasług,
Tak gdyby ech, ech, ech
Mogły wytrwać na miejscu
Wysokich myśli,
I blasku ognia
Wielkich duchów,
Błogosławione przez potęgi
[Będące] panami przez prawo,
Pierwsi posiadacze
Dumnego mieszkania
I królestwa światła -
Pozbawieni,
Na bok odepchnięci,
Rzuceni w dół,
Przez czystą potęgę
Wolę despoty,
Zmarszczenie brwi tyrana,
Który po wypędzeniu
Ich zastępów, dał,
Wciąż triumfujące
I wciąż nieprawe,
Każdy odrzucił koronę
Dla ględzących psalmy,
Mruczących kantyczki,
Dla każdego niewolnika,
I świętobliwych oszustw,
Wlokącego się służebnika,
Który zlizuje pył
Pod swoimi stopami.

Anioł:
Tak - to niespokojny obraz ich istnienia;
Jak bestie zdobyczy, które zamknięte za swoimi kratami,
Wśród głębokiego mruczeniu przeżywają swoje życie,
I ustawicznie kroczą tam i z powrotem.

Demony:
Odważny umysł
I niezależny,
Swobodny cel,
Tak nam powiedziano,
Nie ma myśleć
O tym by dominować.
Czym jest święty?
Kimś, czyj oddech
Zanieczyszcza powietrze
Przed jego śmiercią:
Ha! Ha!
Wiązką kości,
Która uwielbia głupców,
Gdy życie jest skończone.
Pretensje sługi,
To wszystko to samo;
Ha! Ha!
Przerażone ogniem piekieł,
Jadowitym płomieniem,
Błaganie tchórzy.
Dajcie mu jego cenę,
Myśląc aby być świętym,
Przez dobry zmysł sprytu
Najął się na niewolnika;
Ha! Ha!
Nie czyni niczego poza dążeniem
Do niebios powyżej
Z paskudnego powodu,
A nie przez miłość.
(Wywłaszczony, bez siły.)

Dusza:
Nie widzę, tych duchów fałszu; czy ma ujrzeć
Mego ukochanego Mistrza, gdy zbliżę się do Jego tronu?

Anioł:
Tak - w tej chwili zobaczysz swego Pana.
W chwili; ale nie wiesz, moje dziecię,
O co prosisz; że widok Najjaśniejszego
Ucieszy cię, ale także cię przebije.

Dusza:
Przemówiłeś mrocznie, aniele i poczułem
W sobie respekt, i w końcu dopadł mnie strach.

Anioł:
Był pewien śmiertelnik, który teraz jest w górze
W środku chwały; jemu [to], gdy blisko śmierci
Dana została komunia z Ukrzyżowanym -
Tak, że otrzymał piętno straszliwych ran Mistrza
Na swoim ciele; i z tej chwili śmierci,
Która wprawia ciało w drżenie i duszę tym obejmuje,
Nauczył się, że płomień Wiecznej Miłości
Płonąc je przemienia.

Chór aniołów:
Chwała Najświętszemu na wysokości,
I w głębinie niech będzie chwała!

Anioł:
Zważ na te dźwięki!
Dobiegają one z delikatnych istnień anielskich,
Ostatnich i najbardziej dziecinnych synów Boga.

Chór aniołów:
Chwała Najświętszemu na wysokości,
I w głębinie niech będzie chwała;
We wszystkich Jego słowach najcudowniejszy,
Najpewniejszych na wszystkich Swych drogach!

Oddał nam swą starszą rasę
Na bitwę i zwycięstwo,
Bez upomnienia bólu,
Bez ziemi grzechu.
Chciał być młodszym synem
Przez cudem Jego narodzin:
Duch i ciało były Jego rodzicami;
Jego domem były niebiosa i ziemia.

Wiecznie błogosławił Dziecię, i uzbroił [Je],
I wysłał Je z oddali,
By służyło jako obrońca na polu
Podstawowej walki.

By być Jego zwycięstwem w świecie
Materii i zmysłów;
Nad granicą, na wprost wroga,
Zdecydowaną obroną.

Anioł:
Przeszliśmy właśnie bramę i wchodzimy
Do Gmachu Sądu...

Dusza:
Dźwięk brzmi niczym dęcie wiatru -
Letniego wiatru - między wzniosłymi sosnami.

Chór Aniołów:
Chwała Temu, który zawsze
Rządzi wśród prawdy i sprawiedliwości;
Który wyrwał dusze z jej klatki,
I wypalił jej plamy.

Anioł:
Znak twej zbliżającej się śmierci,
O którą tak niecierpliwie pytałeś.

Dusza:
Moja dusza jest w mej dłoni; nie boję się -

Ale uwaga! Wielka tajemnicza harmonia:
Zalewa mnie, niczym głęboki i uroczysty dźwięk
Wielu wód.

Anioł:
A teraz próg, gdy go przekroczymy,
Zabrzmi głośny śpiew łaskawej odpowiedzi.

Chór aniołów:
Chwalcie Najświętszego na wysokościach,
I w głębinach [niech] będzie wysławiany:
We wszystkich Swych słowach najcudowniejszy;
Najpewniejszy na swych drogach!

O kochająca mądrości Boga!
Gdy wszystko było grzechem i zmazą,
Drugi Adam na walkę
I na ratunek przybył.

O najmądrzejsza miłości! Te ciało i krew
Przez które Adam upadł,
Winny znowu powstać przeciwko wrogowi,
Winny znowu powstać i winny wygrać;

I przez ten większy dar niż łaska
Winny ciało i krew się udoskonalić,
Obecność Boga i Jego Własna Osoba,
Wszelką istotę ubóstwią.

O szczodra miłości! Ten Który tłumi
W człowieku dla człowieka jego wroga,
Podwójnej agonii człowieka
Dla człowieka uległ;
Zarówno sekretnie w ogrodzie,
Jak i na Krzyżu wysoko,
Winien [On] pouczać Swych braci i inspirować
Jak [winni] cierpień i umierać.

Chwalcie Najświętszego na wysokościach,
I w głębinach [niech] będzie wysławiany:
We wszystkich Swoich słowach najcudowniejszy;
Najpewniejszy na swych drogach!

Anioł:
Twój sąd teraz jest blisko, bo zbliżamy się
Do zawoalowanej obecności Boga.

Dusza:
Słyszę głosy, które opuściły ziemię.

Anioł:
To głos przyjaciół przy twoim łożu,
Którzy odmawiają "Subvenite" wraz z księdzem.
Dotąd brzmi echo: przed Tronem
Stoi wielki Anioł Śmierci,
Tego, który Go wzmocnił, w czasie gdy klęczał
Samotnie w ogrodzie, pocąc się krwią.
Ten Anioł najlepiej potrafi Go prosić o wszystkie
Udręczone dusze, umierające i zmarłe.

Anioł Śmierci:
Jezu! Przez dreszcz przerażenia, który czułeś;
Jezu! Przez zimny niepokój, który Cię napawał obrzydzeniem;
Jezu! Przez ukłucie serca, które Cię przyprawiło o dreszcz;
Jezu! Przez górę grzechów, które Cię okaleczyły;
Jezu! Przez poczucie winy, które Ci ciąży;
Jezu! Przez tę niewinność, która Cię opasała;
Jezu! Przez tę świętość, która w Tobie królowała;
Jezu! Przez Głowę Boga, która spoczywała na Twoich barkach;
Jezu! Ocal te dusze, które są Tobie bliskie;
Dusze, które w więzieniu, ciche i cierpliwe, czekają na Ciebie;
Przyspiesz, Panie, ich godzinę, i pozwól im przyjść do Ciebie;
Do tego chwalebnego domu; gdzie będą wiecznie mogli spoglądać w Twoje Oblicze.
Jezu! Ocal te dusze, które są Tobie bliskie.

Dusza:
Idę przed Mego Sędziego.

Głosy z ziemi:
Bądź miłosierny, bądź łaskawy; zachowaj go, Panie.
Bądź miłosierny, bądź łaskawy; Panie; przyjmij go.
Panie, bądź miłosierny.

Anioł:
Wychwalajcie Jego Imię!
O szczęśliwa, cierpiąca duszo, gdyż jest bezpieczna,
Pochłonięta, już teraz przez spojrzenie Boga.
Alleluja! Wychwalajcie Jego Imię!

Dusza:
Zabierz mnie stąd, i niech z największej głębi
Tam niech będę,
Gdzie w nadziei jedyna nocna strzeże mnie straż,
Wezwij mnie.
Tam, bezruch i szczęście w moim bólu,
Samotny, nie opuszczony -
Tam będę wyśpiewywał swój smutny, wieczny ciężar,
Aż do poranka,
Tam będę wyśpiewywał i uspokajał swą dotkniętą pierś,
Która nigdy nie przestanie
Bić i cierpieć, i marnieć, aż nie posiądzie
Swego Jedynego Spokoju.
Tam będę wyśpiewywał mego nieobecnego Boga i [mą nieobecną] Miłość:
Zabierz mnie stąd,
Abym wcześniej powstał i wstąpił w górę,
I oglądał Go w prawdzie nieskończonego dnia.
Zabierz mnie stąd i z najgłębszej głębi,
Niech tam będę.

Dusze w Czyśćcu:
Panie, Ty byłeś naszą ucieczką: w każdym pokoleniu;
Zanim narodziły się góry i świat zaistniał,
Od czasu kiedy stałeś się Bogiem.
Panie, Ty byłeś naszą ucieczką: w każdym pokoleniu;
Zanim narodziły się góry i świat zaistniał,
Od czasu kiedy stałeś się Bogiem.
Przyjdź z powrotem, zejdź w dół: ponieważ [tak] zapowiedziałeś,
Przyjdź z powrotem, o tak synowie Adama,
Przyjdź z powrotem, o Panie! Jak długo i
Wyproś swe sługi.

Anioł:
Miękko i delikatnie, szczerze okupiona dusza,
Teraz cię obejmuję najbardziej kochającymi ramionami,
I ponad wodami kar, gdy się toczą,
Przygotowuję cię, spuszczam cię, i trzymam cię.
I ostrożnie zanurzam cię w jeziorze,
A ty, bez płaczu, czy oporu,
Szybko przez powódź kroczysz swym korytarzem,
Tonąc głęboko, głębiej, w ciemnej odległości.

Anioły, którym dane jest to ochocze zadanie,
Powinny doglądać i opiekować się, niańczyć cię, gdy ty leżysz;
I msze na ziemi, i modlitwy w niebie, powinny
Pomóc Tobie przed Tronem Najwyższego.

Żegnaj, ale nie na zawsze! Drogi bracie,
Bądź dzielny i cierpliwy na swym łożu boleści;
Szybko winna minąć twa noc próby tutaj,
I przyjdę i zbudzę cię rankiem.
Żegna! Żegnaj!

Dusze:
Panie, Ty byłeś naszą ucieczką: w każdym pokoleniu;
Zanim narodziły się góry i świat zaistniał,
Od czasu kiedy stałeś się Bogiem.
Sprowadź nas Panie, bardzo nisko; gdyż zapowiedziałeś,
Przyjdź z powrotem, o tak synowie Adama,
Przyjdź z powrotem, o Panie! Jak długo i
Wyproś swe sługi. Amen.

Aniołowie:
Wychwalajcie Najświętszego na wysokości,
I w głębinie [Go] chwalcie.
Nam, Swej starszej rasie On nakazał
Toczyć bitwę i wygrać.
Bez upomnienia przez ból,
Bez gleby grzechu.
Wychwalajcie Najświętszego na wysokości. Amen.

wtorek, 20 marca 2007
The Dream of Gerontius (I)

The Dream of Gerontius
Sen Gerontiusza


Muzyka: Edward Elgar
Libretto: kardynał John Henry Newman

Część I

Preludium

Gerontius:
Jezusie, Maryjo - jestem bliski śmierci,
A Ty, Ty wzywasz mnie; teraz to wiem.
Nie przez znak łamiącego się oddechu,
Chłodu w sercu, wilgoci na mym czole -
(Jezu, zmiłuj się! Maryjo, módl się za mną!)
To nowe odczucie, którego nigdy dotąd [nie miałem],
(Bądź przy mnie, Panie, w [chwili] mojej śmierci!)
Że odchodzę i mnie już nie ma.
To dziwne, w tym najskrytszym porzuceniu,
(Miłośniku dusz! Wielki Boże! Spoglądam ku Tobie)
Z tym pustoszejącym każdym składnikiem
I naturalną siłą, przez którą się stałem.
Módlcie się za mną, o moi przyjaciele; gość
Puka z ostatecznym wezwaniem do mych drzwi,
Taki jak on, by przestraszyć mnie i onieśmielić,
Nigdy, nigdy nie zawitał do mnie przedtem:
Więc módlcie się za mną, moi przyjaciele, [za mną], który nie ma sił by się modlić.

Asystujący:
Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison.
Święta Maryjo, módl się za nim.
Wszyscy święci aniołowie, módlcie się za nim.
Chóry prawych, módlcie się za nim.

Wszyscy Apostołowie, wszyscy Ewangeliści, módlcie się za nim.
Wszyscy święci Uczniowie Pana, módlcie się za nim.
Wszyscy święci niewinni, módlcie się za nim.
Wszyscy święci męczennicy, wszyscy święci wyznawcy,
Wszyscy święci pustelnicy, wszystkie święte dziewice,
Wszyscy wy Święci Boga, módlcie się za nim.

Gerontius:
Powstań, moja omdlała duszo i bądź jak mężczyzna;
I przez ten, tak niesprzyjający czas
Życia[,] i myśl, że wciąż musisz być prowadzona,
Przygotuj się do spotkania z Bogiem.
I póki trwa ta burza trwogi
Jest to dla przetrwania okresu,
I, gdy znowu upada na mnie ruina,
Wykorzystaj szczelinę w murze.

Asystujący:
Bądź miłosierny, bądź łaskawy; oszczędź go, Panie.
Bądź miłosierny, bądź łaskawy; Panie wybaw go.
Od grzechów, które były;
Od Swego osądu, od Swego gniewu;
Od niebezpieczeństw śmierci;
Od wszelkiego poddania się
Grzechowi, lub wyparcia się
Jego Boga, lub polegania
Na sobie, a w końcu
Panie wybaw go
Od nieugaszonego ognia;
Od wszelkiego zła;
Od potęgi szatana;
Wybawiaj swojego sługę,
Teraz i zawsze.

Przez Twe Narodziny i przez Twój Krzyż,
Wyratuj mnie od wiecznej zatraty;
Przez Twą Śmierć i pogrzeb,
(Zachowaj go od ostatecznego upadku;)
Przez Twoje Zmartwychwstanie z grobu,
Przez Twoje wstąpienie w górę,
Przez łaskawą miłość Ducha
Zachowaj go w dniu sądu ostatecznego.

Gerontius:
Sanctus Fortis, Sanctus Deus.
De profundis oro te,
Miserere, Judex meus,
Parce mihi, Domine.
Twardo wierzę i prawdziwie
W Boga w Trójcy Jedynego,
I także przyjmuję, że stał się
Człowiekiem przez Swego Syna.
I najpełniej wierzę i mam nadzieję,
Że jako Człowiek został On Ukrzyżowany;
A każdy myśli i postępuje niesfornie
Do śmierci, tak jak On umarł.
Tylko do Jego Łaski i wszelkiego
Światła, i życia i siły należą,
I kocham, najwyżej, wyłącznie,
Świętego, Silnego.
Sanctus fortis, Sanctus Deus,
De profundis oro te,
Miserere, Judex meus
Parce mihi, Domine.
I zachowuję w szacunku,
Przez miłość Jego Jedynego,
Święty Kościół, i Jego stworzenie,
I jego naukę, i Jego samego.
I przyjmę z radością wszystko
Co dręczy mnie, ból lub strach,
I z siłą będę [je] znosił
Wszystko to co ściśle mnie tu wiąże.
Pokłonię się w adoracji,
I poprzez zastęp aniołów,
Bogu na ziemi i w niebie,
Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu.
Sanctus fortis, Sanctus Deus,
De profundis oro te,
Miserere, Judex meus,
Mortis, mortis in discrimine.

Nie mogę [już] dłużej, a teraz to wraca,
Poczucie ruiny, które jest gorsze niż ból,
Władcza negacja i zapaść
Wszystkiego [to] co czyni człowieka.
I, okrutniej jeszcze,
Dzikie i nieustanne przerażenie zaczyna wypełniać
Siedzibę mej duszy. I, gorzej i gorzej,
Jakaś fizyczna forma choroby
Powiewa wiatrem, z wielu strasznymi przekleństwami,
Zbrukane święte powietrze, i śmiechy, i łopoty
Jego ukrytych skrzydeł,
I czyni mnie wściekłym z przerażenia, przerażenia i niepokoju
O Jezu, pomóż! Módl się za mną, Maryjo, módl!
Aniele, Jezu! Tak jak przyszedł do Ciebie
W chwili Twojego konania...
Maryjo, módl się za mną, Józefie, módl się za mną,
Maryjo, módl się za mną.

Asystujący:
Ratuj go, o Panie, w tej złej godzinie,
Jak tak wielu z dawna przez Twą łaskawą moc -
Noe spośród wód w bezpiecznym domu; (Amen).
Mojżesz w kraju niewoli i rozpaczy; (Amen)
Dawida od Goliata i przed gniewem Saula; (Amen)
– tak, okaż Swą potęgę,
Ratuj Swego sługę w tej złej godzinie.

Gerontius:
Novissima hora est; i słaby usnąłbym,
Ból mnie obejmuje... w Twoje ręce,
O Panie, w Twoje ręce.

Kapłani i asystujący:
Profisciscere, anima Christiana, de hoc mundo!
Idź dalej w swą drogę, chrześcijańska duszo!
Odejdź z tego świata! Idź, w Imię Boga
Wszechmogącego Ojca, Który cię stworzył!
Idź, w Imię Jezusa Chrystusa, naszego Pana,
Syna żyjącego Boga, Który krwawił dla ciebie!
Idź, w Imię Ducha Świętego,
Którego wylał dla ciebie!

Idź w imię Aniołów i Archaniołów; w imię
Tronów i Panujących; w imię
Księstw i Potęg; i w imię
Cherubinów i Serafinów, idź dalej!
Idź, w imię Patriarchów i Proroków;
I Apostołów i Ewangelistów,
Męczenników i wyznawców; w imię
Świętych mnichów i pustelników; w imię
Świętych dziewic; i wszystkich świętych Boga,
Zarówno mężczyzn [jak] i kobiet, idź!
Idź w imię Boga,
W imię Jezusa Chrystusa,
W imię Ducha Świętego.
I niech twoje miejsce będzie w pokoju,
I niech twoje mieszkanie będzie na Świętej Górze Syjon
- przez Tego Samego, przez Chrystusa, naszego Pana.

czwartek, 07 grudnia 2006
Dziecię naszych czasów (część III)
Sir Michael Tippet „Dziecię naszych czasów”

Część III

Nr 26. Chór:
Coraz głębszy mróz.
Świat pogrąża się w lodowatych wodach, gdzie spoczywa klejnot wielkiej wartości.

Nr 27. Alt:
Dusza mężczyzny odczuwa mękę niczym kobieta.
Ona jest stara jak ziemia, ponad dobrem i złem, garderobą zmysłów.
Jej twarz jaśnieje niczym słońce.
Gdy nadszedł czas jego uwolnienia.

Nr 28. Scena. Bas, chór:
Bas: Oto słowa mądrości:
Zimno zimy oznacza wewnętrzne ciepło, tajemniczą żłobek nasienia.

Chór: Jakież potrzeba cierpliwości, by przełknąć taką tajemnicę?
Kto na pocieszy przy jej zgłębianiu.

Bas: Cierpliwość rodzi się w napięciu samotności.
Ogród leży za pustynią.

Chór: Czy człowiek przeznaczenia jest panem nas wszystkich?
Czyż odrzuceni mają nie zostać pomszczeni?

Bas: Człowiek przeznaczenia został odcięty od towarzyszy.
Leczące źródło wytryska z łona czasu.
Ludzie prostego serca u kresu będą się radować.

Chór: Co więc z chłopcem? Co z nim?

Bas: On, także, jest wyrzutkiem, jego człowieczeństwo złamane w starciu potęg.
Bóg obezwładnił go – dziecię naszych czasów.

Nr 29. Cały zespół. Chór, soliści:
Tenor: Powinienem znać swój cień i swoje światło,
Tak abym w końcu był cały.

Bas: Więc odwagi, bracie, bądź śmiały w grobowej przeprawie.

Sopran: Tu nie ma cierpienia u kresu, ale wieczna nadzieja.

Alt: Ruchome wody odnawiają ziemię.
To wiosna.

Chór powtarza słowa solistów.

Nr 30. Spiritual. Chór, soliści:
Głęboka rzeka, mój dom jest za Jordanem,
Chce ją przekroczyć w drodze do obozu, mój Panie.

Och dziecię! Och, nie chcesz iść,
Na to ewangeliczne święto,
Do ziemi obiecanej,
Do ziemi, gdzie panuje pokój?
Idź do nieba, i zajmij moje miejsce,
I rzuć mą koronę do stóp Jezusa.

Głęboka rzeka, mój dom jest za Jordanem,
Chce ją przekroczyć w drodze do obozu, mój Panie.
Dziecię naszych czasów (część II)
Sir Michael Tippet „Dziecię naszych czasów”

Część II

Nr 9 Chór
Gwiazda wschodzi pośrodku zimy.
Patrz człowieku! Kozioł ofiarny.
Dziecię naszych czasów.

Nr 10 Bas (narrator)
Nadszedł czas, gdy każda z ras prześladowała wszystkie inne.

Nr 11. Podwójny chór prześladujących i prześladowanych:
Prześladujący: Precz z nimi!
Przekląć ich! Zabić ich!
Oni niszczą państwo!

Prześladowani: Gdzie? Dlaczego? Jak?
Nie ma dla nas ucieczki.

Nr 12. Bas (narrator)
Tam gdzie mogą, uciekają przed terrorem.
A między nimi w tajemnicy ucieka chłopiec, który się skrywał w wielkim mieście.

Nr 13. Chór ufających w swą prawość
Nie możemy ich przyjąć w naszym imperium.
Nie mogą pracować, ani być na zasiłku.
Niech zginą na niczyjej ziemi!

Nr 14. Bas (narrator)
A matka chłopca napisała w liście:

Nr 15. Scena. Kwartet solistów (Matka, Ciotka, Chłopiec, Wujek):
Matka: O mój synu! Żyję w straszliwym przerażeniu, niemal przywiedli mnie do śmierci.

Syn: Matko! Chociaż ścigają mnie jak zwierzę, przeciwstawię się światu, by się z tobą spotkać.

Ciotka: Miej cierpliwość.
Nie odrzucaj swego życia w daremnej ofierze.

Wujek: Jesteś sam przeciwko wszystkim.
Uznaj niemożność swego człowieczeństwa.

Chłopiec: Nie! Muszę ją ocalić.

Nr 16. Spiritual (Nobody knows). Chór, sopran, tenor
Chór, sopran i tenor: Nikt nie wie, jakie widzę trudności, Panie,
Nikt nie wie, tak jak Jezus.

Tenor: Bracia, módlcie się za mnie,
Bracia, módlcie się za mnie,
I pomóżcie mi odwieść
Stąd starego Szatana.

Chór, sopran i tenor: Nikt nie wie, jakie widzę trudności...

Tenor: Matki, módlcie się za mnie,
Matki, módlcie się za mnie,
I pomóżcie mi odwieść
Stąd starego Szatana.

Chór, sopran i tenor: Nikt nie wie, jakie widzę trudności...

Nr 17. Scena. Bas (narrator), alt
Bas: Chłopiec popadł w rozpacz w swoim cierpieniu.

Alt: Zrodziło się przekleństwo.
Przerażają go ciemne siły.

Bas: Zwrócił się do władz.
Spotkał się z wrogością.

Alt: Wznosi się w nim jego drugie ja, demoniczne i niszczące.

Bas: Strzelał do władz –

Alt: Ale strzelał tylko jego ciemny brat –
I spójrz – nie żyje.

Nr 18. Bas (narrator):
Powzięli straszliwą zemstę.

Nr 19. Tenor, chór:
Spalić ich domy! Bić ich po głowach!
Łamać ich na kole!

Nr 20. Bas (narrator)
Mężów zawstydziło, to co zrobiono.
Była gorycz i przerażenie.

Nr 21. Spiritual gniewu (Go down, Moses). Chór, bas:
Chór: Zejdź Mojżeszu, drogą do ziemi Egiptu,
Powiedz staremu faraonowi, aby pozwolił moim ludziom odejść.

Bas: Kiedy Izrael był w ziemi Egiptu,
Chór: Pozwól moim ludziom odejść,
Bas: Uciskany tak ciężko, że nie mógł tego znieść,
Chór: Pozwól moim ludziom odejść,
Bas: „Tak mówi Pan”, odważny Mojżesz rzekł,
Chór: Pozwól moim ludziom odejść,
Bas: „Jeśli nie pozwolisz, przywiodę śmierć na tego pierworodnego,”
Chór: Pozwól moim ludziom odejść,

Chór: Zejdź Mojżeszu, drogą do ziemi Egiptu,
Powiedz staremu faraonowi, aby pozwolił moim ludziom odejść.

Nr 22. Chłopiec śpiewa w więzieniu, tenor:
Moje marzenia zostały zdruzgotane w koszmarnej rzeczywistości.
Dzikie bicie mego serca się nieruchomieje: dzień po dniu.
Ziemia i niebo nie są daleko z tego więzienia.
Matko! Matko!

Nr 23. Sopran (matka):
Cóż zrobiłam dla ciebie, mój synu?
Co teraz z nami będzie?
Wyschły źródła nadziei.
Moje serce spopielił nieskończony ból.

Nr 24. Alt:
Ciemne siły, wzrastają jak powódź.
Ludzkie serca są ciężkie: oni płaczą za pokojem.

Nr 25. Spiritual (O, by and by), chór, sopran:

Chór: O, wkrótce, wkrótce,
Złożę swój wielki ciężar.

Wiem, że moja suknie dobrze mi będzie pasować,
Próbowałam ją u wrót piekieł.

O, piekło jest głęboką i ciemną rozpaczą,
O, zatrzymaj się, biedny grzeszniku, i nie idź tam!

Chór: O, wkrótce, wkrótce,
Złożę swój wielki ciężar.

c.d.n.
Dziecię naszych czasów (część I)
Sir Michael Tippet „Dziecię naszych czasów”

Część I

Nr 1. Chór:
Świat ukazał swą ciemną stronę.
Jest zima.

Nr 2. Argument. Alt:
Człowiek przemierzył niebiosa teleskopem, zrzucając Bogów z ich tronów.
Ale dusza, spoglądająca w chaotyczne lustro, wie że Bogowie powrócą.
Rzeczywiście, żyjący Bóg zużył się i przemienił ciało w rakowego guza!

Nr 3. Scena. Chór, alt:
Chór: Czy więc zło jest dobre?
Czy rozum jest zwodniczy?

Alt: Rozum jest wierny sobie;
Ale miłosierdzie otwiera serce.

Chór: Zostaliśmy zgubieni.
Jesteśmy jak ziarna rzucone na wiatr.
Zostaliśmy przywiedzeni na wielką rzeź.

Nr 4. Bas (Narrator)
Teraz w każdym narodzie są tacy, których władze odrzuciły i prześladują,
Sprawiają, że cierpią za powszechne winy.
Pogromy na wschodzie, lincze na zachodzie;
Europa brodzi w wojnie głodu.
A wielki płacz dobiega od ludu.

Nr 5. Chór prześladowanych
Kiedyż upadną lichwiarskie miasta,
A głód opuści dający owoce kraj?

Nr 6. Tenor
Nie mam pieniędzy na chleb; nie mam prezentu dla ukochanej.
Tkwię między moimi pragnieniami i frustracjami jak między młotem i kowadłem.
Jakże mogę wyrosnąć na męską postać.

Nr 7. Sopran:
Jak mam miłować swego mężczyznę w takie dnie, albo zostać matką na świecie zniszczenia?
Jak mam nakarmić swoje dzieci za tak niską płacę?
Jak mam je pocieszyć, gdy nie żyję?

Nr 8. Spiritual (Steal away). Chór, sopran, tenor.
Chór, sopran i tenor: Wyrwij się, wyrwij się, wyrwij się do Jezusa;
Wyrwij się, wyrwij się daleko od domu –
Nie mogę tu dłużej zostać.

Tenor: Mój Pani, On mnie woła, On woła mnie przez grom,
Chór i tenor: Trąbka zabrzmi w mojej duszy,
Nie mogę tu dłużej zostać.

Chór, sopran i tenor: Wyrwij się, wyrwij się, wyrwij się do Jezusa.

Tenor: Uginają się zielone drzewa, biedny grzesznik stoi i drży,
Chór i tenor: Trąbka zabrzmi w mojej duszy,
Nie mogę tu dłużej zostać.

c.d.n.