Blog poświęcony relacjom z wydarzeń mniej lub bardziej kulturalnych. Ot, taki koncertowo-teatralno-muzealno pamiętnik amatora, który lubi w takich miejscach bywać.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak to Saksończycy chcą być Włochami (i odwrotnie)

Kraków, dn. 4 kwietnia 2010 r.

Misteria Paschalia – festiwal ze znakomitym programem, tak blisko, na wyciągnięcie niemal ręki (czyli: dojazd bez większych problemów i powrót w środku nocy). Coś musi psuć to szczęście. Oczywiście, bilety nie są tanie (choć nie tak wiele droższe od tych na Wratislavię, gdy program Misteriów Paschaliów coraz lepszy), ale większym problemem jest sam termin – ten sam termin, który pozwolił sprowadzić najwybitniejszych artystów w swojej ‘klasie’ (praktycznie muzyka dawna do baroku włącznie), „wolnych” ze względu na Święta. Przynajmniej ja wolę Święta spędzać w domu – ale amatorów jest wielu. A i mieszkańcy Krakowa mają łatwiej.

Wybrałem się pierwszy raz. Bo Giovanni Antonini i jego Il Giardino Armonico. Bo Jerzy Fryderyk Händel i jego oratorium La Resurrezione. Bo Wielkanocny wieczór, czyli już prawie po Świętach. Wszystko to po trochu.

La Resurrezione (świetnie dobrane oratorium do przypadającego Święta) to dzieło młodzieńcze (Händel miał 23 lata i przebywał we Włoszech – młodzieńcze, ale przecież Agrippinę, czy Dixit Dominus pisał w tym samym okresie, a to dzieła wielkie), a więc i Händel nie jest jeszcze tym kompozytorem, którego kojarzy się z dojrzałych dzieł. To raczej „dobrze odrobiona lekcja u Corellego i (Alessandro) Scarlattiego” (a więc także typ oratorium włoskiego – tylko dwa chóry, a końcu części, reszta to włoskie arie i recytatywy).

La Resurrezione to dwie części (dłuższa z dwoma scenami i krótsza z… trzema) – razem około dwóch godzin muzyki (części przedzielała 20 minutowa przerwa). Dwie części wypełnione brawurowym wykonaniem. Najbardziej zadowolony byłem z orkiestry – Il Giardino Armonico to świetny zespół, pod pewnymi względami pojawiły się może lepsze włoskie zespoły wyspecjalizowane we włoskim baroku, ale IGA nadal należy do najlepszych, należy też do najbardziej kreatywnych.

Soliści też byli znakomici, ale czasami wydawali się przytłoczeni przez orkiestrę, stojącą przed nimi – zwłaszcza, gdy przyszło im bardzo szybko wyrzucać z siebie słowa (a młodziutki Händel lubił takie popisy!). Najbardziej podobały mi się obie sopranistki – Maria Espada (którą już słuchałem w czasie jej katowickiego koncertu ze znakomitą Wenecką Orkiestrą Barokową) śpiewająca rolę Anioła, oraz Roberta Invernizzi w roli Marii Magdaleny. Marina De Liso (alt) śpiewająca rolę Marii Kleofasowej, cechowała się ciekawym brzmieniem, gdy przyszło jej okazywać dramatyzm brała świetnie, ale ustępowała swoim koleżankom. Tenorowi – Jeremy’emu Ovendenowi – obrywało się za manieryczność, na pewno brakowało mu (w roli św. Jana) pewnej wyrazistości. Czego nie można powiedzieć o Luce Pisaroni – zadziwiająco dobrym basie w roli Lucyfera. Choć może tu warto zauważyć, że libretto (z konfliktem Anioła-Lucyfera, oraz rozważaniami Marii Magdaleny, Marii Kleofasowej i św. Jana) szczególnie „mądre” nie jest, a postacie nie posiadają wyrazistej osobowości (może poza Aniołem i Lucyferem, zwłaszcza tym ostatnim trochę karykaturalnym).

Giovanni Antonini prowadził orkiestrę i solistów świetnie, w jednym numerze także z… fletu. (Pierwszy raz widziałem dyrygowanie połączone z grą na flecie – Koleżanka (ukłony!) zauważyła, że wyglądał jak zaklinacz węży.) A to, czego najbardziej brakowało to… chóry – trochę tej równowagi form w tym oratorium zabrakło.

piątek, 09 kwietnia 2010, pak4

Polecane wpisy

  • Romantycznie?

    Katowice, dn. 19 lutego 2010 r. Koncert zatytułowano bodajże „Romantycznie”. Bodajże, bo takie słówko wpadło mi w oko na plakacie zapowiadającym, al

  • Neoklasycyzm i Cherubini

    Katowice, dn. 29 stycznia 2010 r. Frekwencja tym razem była niższa niż poprzednio. Ale trudno się dziwić – muzyka XX wieku nie ma wielu amatorów, a Cherub

  • Wiosna uświęcona

    Katowice, dn. 22 stycznia 2010 r. Filharmonijny sąsiad zdziwiony przywitał mnie stwierdzeniem, że na koncertach jest coraz więcej słuchaczy. Czy „coraz wi