Blog poświęcony relacjom z wydarzeń mniej lub bardziej kulturalnych. Ot, taki koncertowo-teatralno-muzealno pamiętnik amatora, który lubi w takich miejscach bywać.
Blog > Komentarze do wpisu
Poranek Chopinowski

Katowice, dn. 21 lutego 2010 r.

Poranek symfoniczny poświęcono przypadającej następnego dnia 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina, tak by mógł on inaugurować Rok Chopinowski w koncertach Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Co prawda data urodzin Fryderyka Chopina jest sporna, ale przecież chodzi o pretekst do przypomnienia jego mniej znanej twórczości, a nie ustalenie faktu historycznego.

Koncert rozpoczynało wprowadzenie – tym razem w roli wprowadzającej wystąpiła Violetta Rotter-Kozera, chyba debiutująca w tej roli na porankach NOSPR. Pomogła sobie jednak prosząc o wypowiedzi solistów, oraz Maestro Jerzego Maksymiuka, który dyrygował w tę niedzielę utworami na fortepian i orkiestrę Fryderyka Chopina.

Rozmówcy zachwycali się muzyką Fryderyka Chopina, a Maestro Maksymiuk żałował, że „nie urodził się w czasach Mozarta (sic!) i nie mógł napisać, »Mistrzu z Nieba nam zesłany, prosimy, napisz jeszcze trzeci koncert!«” (który to 3. Koncert powracał w wypowiedziach Maestra Maksymiuka (a Violetta Rotter-Kozera rozmawiała z nim chyba w każdej przerwie między utworami) z niesłabnącą nadzieją, że może jeszcze jednak uda się go jakoś z zaświatów zesłać, a Maestro Maksymiuk podejmuje się go spisać). Pierwszym z prezentowanych utworów zachwyty wydawały się jednak trochę na wyrost, przynajmniej te dotyczące partii orkiestrowej – było to Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur op. 22, gdzie po wolnym Andante spianato (fortepian solo) przychodził czas na polonez (w stylu brillant), z towarzyszeniem wyjątkowo nieciekawej orkiestry.

A grał, zestresowany (sic!) Janusz Olejniczak, który jednocześnie twierdził, że ten młodzieńczy Chopin jest wyjątkowo trudny („wolałbym wykonać oba koncerty fortepianowe niż jeden Wielki Polonez”), oraz że chętnie by się poprawił i… zagrał jeszcze raz. Choć przyznaję, że nie wiem, co tam było nie tak. Nie przeszkodziło to jednak w efektownym bisie – Scherzu b-moll.

Kolejnym utworem była Fantazja A-dur na tematy polskie op. 13, składająca się z trzech części – pierwszej opartej na temacie „Laury i Filona”, części drugiej – dumki, oraz kujawiaka. Tu nie miałem problemów ze słowami Jerzego Maksymiuka, że także partii orkiestrowej nie da się poprawić – rzeczywiście – współistnienie obu partii, ich powiązania, harmonie, to wszystko było perfekcyjne, nawet jeśli, jak to u Fryderyka Chopina, to fortepian pozostawał najważniejszy.

W Fantazji A-dur wystąpiła Ewa Pobłocka.

Ostatnim planowanym utworem były Wariacje B-dur na temat La ci darem la mano, utwór ukazujący fascynację Fryderyka Chopina stylem operowym, w którym połączył swój styl, ze stylem wielkiego mistrza – Wolfganga Amadeusza Mozarta. Utwór, który jest słynny nie tyle przez swoje wykonania (wszystkie prezentowane utwory mają do nich pecha – Jerzy Maksymiuk tłumaczył to ich długością, właściwie to utwory do bisowania, które nie bardzo przystają do programów koncertowych; można zapewne jeszcze dodać, że są to utwory wywodzące się z kultury koncertowej dość odległej od dzisiejszej, co wcale im nie pomaga), co z faktu, iż to właśnie on wywołał słynny komentarz Roberta Schumanna na temat Fryderyka Chopina – „Kapelusze z głów, panowie, oto geniusz!”. Wariacje składają się z Wprowadzenia, Tematu, kolejnych pięciu wariacji, które kończy Alla Polacca.

W tym utworze wystąpił Krzysztof Jabłoński, który także wykonał bis – Polonez As-dur, wywołując nim owacje.

Dzięki bisom, oraz rozmowom z wykonawcami, bardzo szybko upłynęła godzina i czterdzieści minut – to najdłuższy poranek jaki pamiętam (nie byłem jednak na poranku styczniowym), a to wszystko mimo braku czwartego planowanego utworu – Ronda à la Krakowiak F-dur, którego nie można było wykonać, ze względu na problemy zdrowotne Wojciecha Świtały (który miał się poczuć źle dwie godziny przed koncertem).

niedziela, 21 lutego 2010, pak4

Polecane wpisy

  • Koncert żałobny

    Katowice, dn. 16 kwietnia 2010 r. To miał być inny koncert. Miał być, ale katastrofa w Smoleńsku i żałoba narodowa były ważniejsze od planów. Że śląskie podejśc

  • Neoklasycyzm i Cherubini

    Katowice, dn. 29 stycznia 2010 r. Frekwencja tym razem była niższa niż poprzednio. Ale trudno się dziwić – muzyka XX wieku nie ma wielu amatorów, a Cherub

  • Wiosna uświęcona

    Katowice, dn. 22 stycznia 2010 r. Filharmonijny sąsiad zdziwiony przywitał mnie stwierdzeniem, że na koncertach jest coraz więcej słuchaczy. Czy „coraz wi

Komentarze
a_cappella
2010/03/16 10:30:44
Nie mam zdrowia do Chopina tej wiosny... nawet słuchanego w domu, cóż dopiero mówić o przedsięwzięciach wyjściowych...

Słowem przesyt nie służy, choć w moim przypadku trwa on już dłuższy czas... :(
-
pak4
2010/04/06 18:51:06
Rozumiem.
Też chyba nasiąknąłem taką dawką Chopina, która mi na długo wystarczy. (Choć "Czarną serię" zamierzam śledzić do rychłego końca.) A tu jeszcze czytam program festiwalu muzyki dawnej -- Chopin i Chopin. I do tego Chopin na jazzowo.
Oczywiście, jest coś innego -- średniowiecze, na przykład, w muzyce, oddaje Tannhauser Richarda Wagnera.
...
Nie powiem, reżyseria tego spetkaklu (Opery Śląskiej) mi się podobała, pomysł na spektakl poza gmachem opery może być świetny. Ale... Skoro tak rzadko gra sie muzykę dawną (do baroku włącznie), a tak często romantyzm, że chciałbym ten rezerwat baroku (i dawniejszej muzyki) spejcalnie chronić. Przed Chopinem, na przykład.