Blog poświęcony relacjom z wydarzeń mniej lub bardziej kulturalnych. Ot, taki koncertowo-teatralno-muzealno pamiętnik amatora, który lubi w takich miejscach bywać.
Blog > Komentarze do wpisu
Rodelinda - streszczenie
W związku z oglądaną realizacją "Rodelindy" Handla na DVD postanowiłem przypomnieć dawne streszczenie tej opery (żałując, że gdzieś zagubiłem własną prezentację na jej temat).

A historia ma się tak – Grimoaldo, z pomocą przyrzeczonej sobie Edwig, siostry króla Lombardii, Bertarida, oraz złego księcia Turynu, Garibaldiego, obalił samego Bertarida. Wszyscy przypuszczają, że Bertarido nie żyje, nawet istnieje jego grobowiec i urna z jego prochami. Istnieje on pośród innych grobów królów Lombardii, więc pamięć o Bertaridzie nie jest zła, a Grimoaldo nie próbuje wymazać jego imienia z historii.

Akt I: Grimoaldo zaleca się do „wdowy” po Bertaridzie – Rodeldiny. Czemu zawdzięcza ona te zaloty, możemy jedynie zgadywać. Czy zawiniło tu jeszcze średniowieczne przekonanie, że czym wyżej kobieta znajduje się w hierarchii społecznej, tym jest piękniejsza (najpiękniejsze są więc królowe – obecnie dzięki demokratyzacji i docierającemu niemal wszędzie obrazowi telewizyjnemu, liczba mężczyzn platonicznie zakochanych w Elżbiecie II, nie jest wielka), czy pragnienie lepszej legitymacji władzy, czy też wreszcie winne jest jedynie pragnienie librecisty, by maksymalnie wyostrzyć wszelkie konflikty sumienia? W każdym razie pragnienia Grimoalda i Rodelindy są rozbieżne, co już od pierwszych arii („Ho perduto il caro sposo”, „L’empio rigor del fato”) czyni z Rodelindy wielką bohaterkę tragiczną, podobną kropka w kropkę, do Kornelii z „Juliusza Cezara” (zresztą autorem libretta był tenże sam Nicola Francesco Haym). Jak to w operze barokowej, komplikacje sercowe się na tym nie kończą, bo oto zainteresowany Rodelindą Grimoaldo nie chce dopełnić dawniejszych miłosnych przyrzeczeń wobec Edwigi. Dowiadujemy się zresztą o tym związku więcej szczegółów – to Grimoaldo zalecał się kiedyś do Edwigi, a ta wówczas go nie chciała; w końcu go zechciała, a teraz on nie chce jej. Do tego dodajmy niezbyt wyraźne aluzje, że to Edwig przyczyniła się do obalenia brata, przez miłość do Grimoalda. Tymczasem, by lista wątków miłosnych była pełna, do Edwigi zaleca się Garibaldo.

Ale Bertarido żyje i w węgierskim stroju (sic!) ogląda swój własny grobowiec. Do grobu przybywa jego przyjaciel Unulfo – spotkają się i poznają. Gdy jednak przybywa Rodelinda z synem Flaviem, wolą to obserwować z ukrycia. Rodelinda wykazuje się przywiązaniem, całuje urnę, karze też to uczynić Flaviowi (biedny Flavio, takie przymusowe całowanie urn, może wypaczyć psychikę), śpiewa przy tym piękną arię („Ombre, piante ume funeste!”). Na to przybywa Garibaldo, który każe odebrać syna Rodelindzie – ma ona wybierać, czy woli śmierć swego syna, czy też dzielić tron i łoże z Grimoaldem. Rodelinda się zgadza na małżeństwo, chcąc ratować syna, choć się odgraża, że pierwsze czego zażąda od Grimoalda po ślubie, to głowa Garibalda. Wracają do zamku. Tymczasem Bertarido ma jakieś zastrzeżenia o do postępowania swojej żony („wykazuje tylko tyle oddania, ile musi”), ale Unulfo go pociesza (aria: „Sono i colpi della sorte”).

Akt II: Garibaldo prosi Edwig o rękę, przy czym jest zupełnie szczery – jego motywy są proste, a mianowicie dzięki ręce Edwig może otrzymać tron (co prawda mordując Grimoalda, ale kto by się taką drobnostką przejmował), a imię króla i królewskiego małżonka Edwigi, zatrze w pamięci hańbę jaką przyniosła mu jego zdrada. Można tu zauważyć prostą zależność – im wyższy głos tym lepsza (moralnie) postać i odwrotnie. Szczytem zła, zbrodni i zdrady jest więc bas (Garibaldo), tenor (Grimoaldo) to uzurpator, rozdarty między dobrem i złem (o czym się jeszcze przekonamy), a kontratenorzy (Bertarido i Unulfo) oraz sopran (Rodelinda) to ludzie nieskazitelnie dobrzy. Do tego zestawienia można dodać, także nie dająca się jednoznacznie ocenić Edwigę (alt). Wróćmy jednak do Rodelindy, która myśląc że jest wdową zgadza się przyjąć rękę Grimoalda, by bronić życia swego syna, przy czym jednocześnie żąda głowy Garibaldiego. Garibaldi się wcześniej zabezpieczył – Grimoaldo mu obiecał, że krzywda mu się nie stanie.

Tymczasem mamy kolejną wielką scenę – Bertarido zachwyca się przyrodą. Spotykają go Unulfo i Edwig, i razem planują by coś w jego sprawie i sprawie Rodelindy zrobić. Przede wszystkim należy Rodelindę powiadomić, że jej mąż żyje... Szybko to robią i oto już rozdzieleni małżonkowie ściskają się w pałacu... Na nieszczęście pojawia się na to Grimoaldo. I oto mamy przykład poczucia humoru Händla, gdyż akcja przeradza się niemal w zupełną farsę – Grimoaldo wyrzuca Rodelindzie, niewłaściwe prowadzenie się, zupełnie nie rozpoznając w Bertaridzie jej męża. Ten zamiast uciekać z rąk wroga, aby woli skazać się na śmierć, byle tylko ocalić honor własnej żony, przyznaje się więc do swego imienia. A zanim Bertarido znajdzie się w lochu, to jeszcze Rodelinda i Bertarido zdołają się pożegnać w czułym duecie („Io t’abbroccio”).

Akt III: Unulfo i Edwig planują jak tu uratować Bertarida, zwłaszcza Edwig pragnie zmyć z siebie hańbę zdrady. Tymczasem lepiej poznajemy Grimoalda – wahającego się co dalej począć, rozdarty między dobre rady Unulfa i złe rady Garibalda, który doradza by zabić Bertarida. W lochu zaś Bertarido pragnie popełnić samobójstwo, spodziewając się zresztą w każdej chwili kata. Zamiast kata pojawia się jednak Unulfo, który nie dość, że uwalnia Bertarida, to jeszcze oddaje mu miecz. Ktoś kogoś jednak zranił (nie jest to dla mnie zupełnie jasne), w wyniku czego podłoga w lochu pozostała zakrwawiona. Gdy Rodelinda i Edwige (które nie wiedzą o czynie Unulfa) pojawiają się w lochu, znajdują tylko krew (ciepłą jeszcze) na podłodze... A więc Bertarido nie żyje! – kolejna okazja dla tragicznej arii Rodelindy („Se’l mio duo!”). Na tym jednak nie koniec – uzbrojony Bertarido pragnie zabić Grimoalda, by wyzwolić wszystkich od „tyrana”. Grimoalda zaś gryzie sumienie w świetnym acompagnato („Fatto infermo e il mio”), w którym wyraża swe pragnienie by żyć spokojnym życiem pastuszka i rzeczywiście, muzyka przemienia się z dramatycznej w pasterską. Gdy Grimoaldo wreszcie zasypia, do jego komnaty wkrada się Garibaldo, z mieczem, aby i tego władcę obalić. Ale przyzwyczajeni do humoru Händlowskiego możemy być spokojni, bo jeden morderca w komnacie, to nazbyt oczywiste! Równocześnie więc z Gardibaldem pojawia się i Bertarido, który zamiast zabijać Grimoalda, broni go, zabijając drugiego mordercę. Rwetes w komnacie królewskiej, sprowadził wszystkich: Rodelindę, Unulfa, Flavia, oraz straże. W odruchu szlachetności Bertarido oddaje swój miecz Grimoaldowi („Vivi tiranno!”), ale wszyscy wciąż sympatyzują z Bertaridem. Grimoaldo pokonany moralnie oddaję władzę prawowitemu władcy, a wszystko kończy się dobrze, choć aż nazbyt konwencjonalnym chórem „Dopo la notte oscura”.

niedziela, 10 sierpnia 2008, pak4

Polecane wpisy

  • The Dream of Gerontius (II)

    The Dream of Gerontius Sen Gerontiusza Muzyka: Edward Elgar Libretto: kardynał John Henry Newman Część II Preludium Dusza Gerontiusa: Poszedłem spać; i teraz je

  • The Dream of Gerontius (I)

    The Dream of Gerontius Sen Gerontiusza Muzyka: Edward Elgar Libretto: kardynał John Henry Newman Część I Preludium Gerontius: Jezusie, Maryjo - jestem bliski śm

  • Dziecię naszych czasów (część III)

    Sir Michael Tippet „Dziecię naszych czasów” Część III Nr 26. Chór: Coraz głębszy mróz. Świat pogrąża się w lodowatych wodach, gdzie spoczywa klejnot